fbpx
Zaznacz stronę

Podczas zajęć dotyczących zachęcania do samodzielności po raz kolejny odkrywałam, że chcę na nowo uczyć się samej siebie. Cieszyłam się, że za tą nową świadomością idzie zmiana na lepsze. Przestrzeń do rozwoju dla moich dzieci. Było to dla mnie bardzo, bardzo trudne, bo mam tendencje do kontrolowania, podczas gdy sama nie znoszę , gdy ktoś próbuję kontrolować mnie. Nie lubię nawet słowa kontrola. Lubię poczucie sprawczości, współpracy, łatwości i lekkości w relacjach.

Wyręczamy dzieci z bardzo różnych powodów, np:

„Jak robię coś za dziecko to jest łatwiej, szybciej, sprawniej itp itd.”

No pewnie tak…Ale czy na dłuższą metę lepiej?

Gdy myślę o moich dzieciach to chcę, by wierzyły , że potrafią same podejmować decyzje, kreować, żyć samodzielnie i brać odpowiedzialność za siebie. A jeśli ja wiecznie robię coś za nich, to dostają przekaz przeciwny.

U mnie zaczęło się od bardzo małych rzeczy ( bo oczywiście zachęcanie do samodzielności odbywać się powinno w zgodzie z etapem rozwojowym dziecka , to jasne, że od mojego dwulatka nie będę wymagać, że poradzi sobie np. ze zrobieniem zakupów;-)

U mnie pamiętam np.samodzielne mycie rączek. Ania miała ok.1,5 roczku. Pomogło rozwiązanie techniczne – proste – podstawienie podnóżka który umożliwia dziecku samodzielne odkręcenie kranu.Tak – na początku się dziecko pewnie poleje, ale będzie miało mega radochę, że zrobiło to samo.

Odwieszanie kurteczek – warto zamontować wieszaczki na wysokości dziecka, tak by mogło samodzielnie odwiesić. Pomoc przy rozładowaniu zmywarki – wiecie jaki dwulatek ma z tego fun? Z podawania talerzy! No to jest naprawdę cudowne. Jeśli my tego nie zabijemy hasłem typu: Zostaw, bo rozbijesz, albo „mama potrafi lepiej” albo „ty to taka niezdara jesteś, nie ruszaj.” ( tu odsyłam do mojego artykułu o rolach – ważny temat, ilekroć słyszę, że ktoś takim hasłem traktuje dziecko to naprawdę , chce mi się płakać i tak mi tego dziecka żal…)

Wczujmy się w to dziecko. Gdy rodzic daje mu przestrzeń (także do popełniania błędu) dziecko buduje zaufanie do siebie i czuje, że rodzic ufa mu także i że nawet gdy popełni błąd to relacja trwa i ma się dobrze.

Pozwalając moim dzieciom robić pewne rzeczy samodzielnie liczę się z tym, że to może nie być zrobione doskonale ( hihi moje ulubione słowo;-)  Co to w ogóle znaczy doskonale?:-)

Dzieci rosną szybko i uczą się, obserwując. Obserwują też naszą samodzielność – jak my radzimy sobie z podejmowaniem decyzji, jak respektujemy swoje granice itp.

Także po raz kolejny warto zacząć od siebie. To jest niesamowite w byciu rodzicem, dzieci tak wiele nas uczą o nas samych ! Ja odkrywam wciąż jakieś warstwy mojej osobowości, których nie miałabym szans dostrzec nie mając dzieci.:-)  Nie mówiąc o pokładach cierpliwości do jakich czasem udaje mi się dostać!;-)

Share This