Zaznacz stronę

Książek i porad dotyczących tego, jak walczyć z wewnętrznym krytykiem jest wiele…
Nie lubimy go, nieraz podcina nam skrzydła i zatruwa życie…
Znamy jego głos bardzo dobrze. Czasem bywa nieznośnie uparty i natarczywy powstrzymując nas przed działaniem i szepcząc, bądź krzycząc. Zdarza się że z nim rozmawiamy, zastanawiamy się skąd się bierze i co nam chce powiedzieć, ale gdy o tym myślę, to właściwie chyba zawsze ma ten sam przekaz: „To Ci się nie uda” lub „nie dasz sobie z tym rady”, albo „jesteś beznadziejna,beznadziejny” itp. Wariantów jest wiele, ale główny cel jest jeden – sprawić by nie chciało nam się nawet niczego próbować. Źródła tego głosu są u każdego inne. Niekiedy to głos rodziców z przeszłości, dziadków, krewnych , dawnych „przyjaciół”… Niezależnie skąd pochodzi, pojawia się istotne pytanie : co z tym zrobić? Długo usiłowałam go tłumić i ignorować, zakrzykiwać i paradoksalnie rzucać się w wir działania, choć moja motywacja nie była czysta. Chciałam tylko udowodnić że jednak jestem coś warta. A potem natrafiłam na nagranie człowieka, który jest dla mnie ogromnym autorytetem. Ks. Krzysztof Grzywocz – człowiek niesamowicie mądry, uduchowiony i wrażliwy( poczytajcie o nim tutaj: https://www.kskrzysztofgrzywocz.pl/pl/ )Nagranie nosi tytuł „wartość człowieka”. Zostało także spisane i wydane w formie książki. Polecam wam serdecznie!!! Najważniejszy dla mnie przekaz był taki, że nie muszę nic robić, nic mówić, nic nikomu udowadniać żeby mieć wartośćNaszą wartością jest to że po prostu jesteśmyTakże dobrze, że jesteś.Tak po prostu:-) Wiele razy niestety o tym zapominam i wpadam w wir jakiegoś dziwnego udowadniania, dowartościowywania się itp.Także tym tekstem chcę przypomnieć też sobie, że nic nie muszę nikomu udowadniać ( nawet, albo przede wszystkim sobie też nie). Też tak macie ?Wiecie o czym piszę? Piszcie w komentarzach, jeśli macie ochotę się podzielić jak to jest z wami:-) Co, lub kto dla was było, lub jest największą inspiracją i przypomnieniem o waszej bezwzględnej wartości? I jak radzicie sobie z wewnętrznym krytykiem? Ja staram się go zaakceptować, obserwować, ale nie poświęcam mu za dużo uwagi. I jakoś sam cichnie, bo chyba czuje się ignorowany:-) To też było dla mnie jakoś wyzwalające – że on nie musi zniknąć i że raczej nigdy nie zniknie zupełnie. Że da się z nim żyć i robić fajne rzeczy, niezależnie od niego,niezależnie od lęku..Bo przecież definicją odwagi jest działanie, pomimo lęku, a nie jego brak:-)

 

<a href=”https://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie-wektory/osoby”>Osoby fotografie designed by Freepik</a>

Share This