Zaznacz stronę

Stawianie dzieciom granic.

Maria Kudełka Gonet

Temat granic jest dla mnie bardzo, bardzo istotny. Podczas kursu o którym pisałam w poprzednim artykule zastanawiałam się, czy faktycznie granice są takie ważne? 
A co, jeśli nie byłoby granic?
Ja jako wielka zwolenniczka wolności wyobraziłam sobie z uśmiechem świat bez granic, pozbawiony podziałów politycznych, religijnych i społecznych, a potem pomyślałam sobie…” No dobrze… a co gdyby np.była pełna swoboda w jeździe samochodem?Żadnych granic ( czerwonych świateł itp.) No przecież zapanowałby wtedy totalny chaos!!! Także te granice jednak czemuś sprzyjają, tworzą porządek i wskazują drogę. Pomagają organizować się w przestrzeni.

Tak.Granice są ważne i potrzebne. A potem pomyślałam sobie, jak wiele razy moje granice były przekraczane, albo nawet kwestionowane… I jak istotne jest , by dziecku wyznaczać te granice. Ono bardzo często chce je przekraczać , zdarza się, że ich nie rozumie, ale to do nas rodziców należy zadanie wyznaczania ich. Wydaje mi się, że ważna jest atmosfera w jakiej te granice wyznaczamy oraz z czego to wynika…Tak samo jak z tym czerwonym światłem – wiemy , że oznacza stop, bo dostaliśmy taką informację. Ktoś nam to wytłumaczył…

Moje dzieci też rozumieją, że gdy światło jest czerwone to czekamy na przejściu dla pieszych.
Dlatego , że powiedziałam im z czego to wynika.

Wiem, że czasem jest bardzo trudno znaleźć cierpliwość, żeby dziecku wytłumaczyć te granice…
Sama nie raz mam ochotę krzyknąć: „ BO TAK!” ale potem myślę sobie, to kompletnie nic nie znaczy dla mojego dziecka i wprowadza go tylko w konsternację. 

Po raz kolejny dochodzi do mnie jak ważne jest, żeby zaczynać od siebie.Od umiejętności stawiania granic , w wolności od ocen, komentarzy, osądów…

Gdy nasze dziecko obserwując nas zobaczy, że potrafimy zatroszczyć się o samych siebie – jest szansa, że weźmie z nas przykład.

Ja miałam ogromne tendencje do „ poświęcania się” dla dzieci , ale w bardzo złym rozumieniu tego słowa . Wydawało mi się, że muszę zrobić dla dzieci wszystko, zapomnieć o sobie i być tylko dla nich. I wiecie co? Po paru miesiącach dzięki Bogu zrozumiałam, że to nie może tak być…Że ja nie chcę, by moje dzieci miały sfrustrowaną, przemęczoną matkę , która „ poświęciła się” dla dzieci , ale nigdy się nie uśmiecha…Miłość do siebie samego , zdrowo rozumiana, to okazywanie sobie szacunku, organizowanie czasu na odpoczynek, dbanie o siebie samego! O swoje ciało,ducha i psychikę! I wtedy naprawdę łatwiej okazać tą cierpliwość, pokazać „ Mama ma granice, teraz potrzebuję czasu dla siebie”. Wiem, że to bardzo, bardzo trudne, ale ważne!

Na koniec jeszcze cytat Jaspera Juula , którego książki bardzo polecam:-)

„Dziecka nie da się rozpieścić dawaniem mu za dużo tego, czego naprawdę potrzebuje. Rozpieszczone dzieci to te, które nie potrafią zaakceptować słowa NIE. Liczą, że ich życzenia będą natychmiast spełniane – i zachowują się roszczeniowo. Jednak tak rozwijają się tylko te dzieci, które dostają za dużo tego, co niepotrzebne.”
– Jesper Juul – Nie z miłości. Mądrzy rodzice – silne dzieci

Share This