Zaznacz stronę

Dzisiaj mam dla was rozmowę z Marią Dłucik – Chajec, którą poznałam na zajęciach z Multisensoryki (świetna sprawa ,byliśmy z Karolkiem zachwyceni!) – Maria jest Nauczycielką, Entuzjastką metody Montessori. Jest zafascynowana podążaniem za dzieckiem. Prywatnie jest szczęśliwą żoną, mamą Helenki i Stasia. Razem z mężem współtworzą blog Kołotaty – zerknijcie: http://kolotaty.pl

Jak wspierasz rozwój swoich dzieci?

Poprzez towarzyszenie im:) Cenie sobie brak pośpiechu, każdy dzień spędzony z dziećmi staram się przeżywać z myślą „daj mi czas”.  Uważam, że czas to jedna z kluczowych rzeczy dzięki której możemy wspierać dziecko w jego rozwoju oraz czym możemy obdarować naszego najbliższego człowieka. Zarówno Helenkę jak i Stasia nie popędzam w odkrywaniu świata, nie chcę zabijać ich naturalnej dziecięcej ciekawości. Towarzyszę im, ale nie wyręczam. Raczej przygotowuję razem z mężem odpowiednie dla dzieci otoczenie, które stymuluje
ich rozwój a nie hamuje.

Przestrzeń, która w naturalny sposób rozbudza ich ciekawość, nie stawiając barier. Jestem odpowiedzialna za zapewnienie im bezpiecznego otoczenia. Przede wszystkim mam na myśli dom, miejsce, gdzie dziecko przebywa, gdzie wzrasta. I tak krok po kroku, analizuje każdy kąt,
w którym znajdują się nasze dzieci.  Jeśli mam kosz z owocami, to jest on na wysokości wzroku, rąk naszych dzieci, tak aby w sposób swobodny mogły sięgać po banany, jabłka czy mandarynki w momencie, kiedy zgłodnieją. Wieszak na kurtki jest na wysokości dzieci,
tak by po powrocie ze spaceru miały możliwość samodzielnego zawieszenia kurtki, plecaka. Jeśli chce, żeby moje dzieci przed posiłkiem dbały o higienę i myły ręce, to ja jako rodzic, powinnam stworzyć właściwe otoczenie, w postaci stopnia, podnóżka, na który mogą stanąć
w momencie mycia rąk. Ubrania w szafie są ułożone tak, aby dziecko z łatwością mogło odnaleźć odpowiednie ubrania
i móc samodzielnie się ubrać. Jeśli nie chce żeby w okresie jesienno – zimowym Hela chodziła w krótkich spodenkach, odzieży letniej nie mam na wysokości dziecka. Staram się dobrze przygotowywać otoczenie, w szafie umieszczam wszystkie adekwatne do pory roku ubrania, tak by móc w pełni oddać tę aktywność dziecku.

Moje zachowanie i postawa jako rodzica ma kluczowy wpływ na rozwój dziecka. Uważam, że najlepszym sposobem
na wspieranie rozwoju i budowanie dziecięcej indywidualności jest nieprzeszkadzanie mu w eksplorowaniu otoczenia. Każdego dnia obserwuje je, staram się poznać ich potrzeby i podążać za nimi. Stąd dostosowane domowe otoczenie
do potrzeb dziecka oraz możliwość angażowania dziecka w domowe obowiązki.

Dlaczego odpowiednia stymulacja zmysłów dziecka jest bardzo ważna ?

Zmysły są swego rodzaju oprogramowaniem naszego mózgu.  Dzieci zaczynają nazywać świat, rozumieć, odbierać poprzez poznawanie wielozmysłowe, polisensoryczne. Odkrywają go całym sobą. Maria Montessori uważała, że czego nie ma w zmysłach nie ma w umyśle. Nauka poprzez zmysły jest najważniejszym zadaniem okresu od 0 do 3 lat. Stąd właśnie to szczególne zadanie, jakim jest odpowiednia stymulacja zmysłów, ponieważ tylko poprzez zmysły docierają do mózgu informacje.

Ważne aby pamiętać, że każda aktywność dnia codziennego może okazać się świetną zabawą stymulującą. Jednak musimy być uważni, stymulujmy, nie przestymulowując. Angażujmy nasze dzieci do czynności życia praktycznego, zapewnijmy im otoczenie wypełnione różnorodnymi bodźcami. Dla 16 miesięcznego Stasia, sam kontakt z osobą jest bodźcem: dotyk, noszenie, turlanie, masowanie, czy po prostu mówienie do niego. Myśląc o mojej 3,5 letniej córce, mogę wspierać jej rozwój zmysłów poprzez przebywanie na świeżym powietrzu, chodzenie po krawężniku, wspinanie się, grzebanie w piachu. A podczas smogu… poprzez czynności dnia codziennego – odkręcanie
i zakręcanie pojemników, nawlekanie, samodzielne ubieranie (zapinanie suwaka, guzika, wciąganie rajstop), czy  mycie rąk przy użyciu kostki mydła. Kuchnia jest cudownym miejscem gdzie stymulacja zmysłów dokonuje się w sposób naturalny, wąchając przyprawy dodawane do potraw, wbijając jajka do miski, smakując warzywa, tworząc kuchenną orkiestrę, gryząc surowe owoce, doświadczając różnej temperatury wody czy też różnorodnej faktury produktów spożywczych. Dzieci lubią wyzwania, a poza tym potrzebują ich do prawidłowego rozwoju mózgu.

Czy nauka przez zabawę to dobry pomysł na rozwój dla dziecka?

Hmmm, przewrotnie odpowiem, że i tak i nie. To dość trudne pytanie ☺ Dziecko w pierwszych 6 latach życia, a już najbardziej do 3 roku życia posiada absorbujący umysł. Co to oznacza? Dziecko chłonie całe swoje otoczenie, wszystko co go otacza całym sobą, jak gąbka.
Co ważne – dziecko uczy się zawsze i wszędzie ( nie tylko od 8 do 16 ), bez nakładania żadnego filtra, przyjmuje świat taki jaki go otacza. Dzieci uczą się inaczej niż my dorośli, one zbierają swoje doświadczenia ręką, sercem i głową.

W naszym domu dzieci pracują ☺ Na pytanie: jak minął Ci dzisiaj dzień Helu? Nasza córka odpowiada, że pracowała
z różnymi materiałami. Wiem, że dla niej była to świetna zabawa i miała z tego niezły fun. Brzmi jednak trochę dziwnie (nasze dzieci nie bawią się tylko pracują)
i jest często obiektem śmiechu naszych przyjaciół. Wynika to z tego, że nasze skojarzenia z pracą są zupełnie inne niż skojarzenia dzieci.

W metodzie Montessori, na każdym etapie edukacji dzieci mają czas pracy własnej, jest to czas, który dziecko może poświęcić na aktywność, materiały rozwojowe, które je w aktualnym czasie interesują, ciekawią. Często obserwuje jak 3,5 letnia Helenka po raz trzeci, czwarty, piąty z kolei, układa te same puzzle anatomiczne lub chce przyszywać guzik. Dla dziecka najważniejsza jest praca sama w sobie. Dla mnie liczy się produkt, kiedy umyje okno, odhaczam z długiej listy zadań jedną z aktywności. Hela myjąc okno, może myć to samo okno jeszcze przez kolejne 15 minut, powtarzając czynności – dla niej zdecydowanie liczy się proces. Półtoraroczny Staś jest również dowodem na to, że proces jest ciekawszy od ostatecznego produktu. Staś jest w stanie z takim samym błyskiem w oku wrzucać pięciokrotnie pięć żetonów do skarbonki. Dla dorosłego strata czasu, dla niego niesamowita radość, satysfakcja oraz możliwość doskonalenia koncentracji.  Kolejna różnica jest taka, że to co dla nas jest pracą i może mieć często wydźwięk pejoratywny, dla dziecka jest przyjemnością i w pewien sposób można nazwać zabawą. Nasze dzieci chcą pracować, chcą się bawić
w gotowanie, odkurzanie, prasowanie. Jeśli jest w nich taka gotowość to dlaczego nie stworzyć im realnych warunków
do zrobienia jajecznicy, czy pokrojenia banana. Każde dziecko uczy się poprzez doświadczanie, działania, obserwując –odkrywając – wypróbowując. Uważam więc, że jako rodzic dobrym pomysłem jest umożliwienie mu tego doświadczania.

Czy korzystasz z muzyki podczas Twoich zajęć lub podczas zabawy ze swoimi dziećmi i dlaczego? Jeśli tak , jakie korzyści zaobserwowałaś? 🙂

Podczas zajęć prowadzonych z małymi dziećmi, muzyka jest ich integralną częścią. Śpiew i muzyka to stałe elementy zajęć – na powitanie, sensoryczne doświadczanie, czy pożegnanie. Ona pozwala dzieciom na odnalezienie się podczas trwania zajęć, nadaje pewną przewidywalność, której dzieci potrzebują by móc czuć się bezpiecznie.

Od okresu życia płodowego do 6 roku życia dziecko znajduje się w szczególnej fazie wrażliwej na muzykę. Co można zrobić z taką informacją? Można wprowadzić dziecko w świat dźwięku, instrumentów, muzyki, piosenek. Oczywiście może to być wyjście do Filharmonii lub NOSPR-u, jednak warto pamiętać o złotej zasadzie, która bardzo dobrze wpisuje się w rozwój dzieci do 3 roku życia – „Mniej znaczy więcej”.

W pierwszych 18 miesiącach życia stymulacja muzyczna wspomaga rozwój dziecka. W okolicy 12 miesięcy, dziecko zaczyna samo tworzyć muzykę, radość sprawia mu granie na grzechotkach, dzwonkach lub sprzętach kuchennych ☺ W okresie 18 – 36 miesięcy, dziecko rozwija umiejętności językowe, m. in. poprzez śpiewanie piosenek. Śpiewajmy naszym dzieciom, dziecko kocha autentyczny śpiew, fałszowanie też 😉 Dziecko w sposób zupełnie bez wysiłkowy uczy się piosenek, uwielbia naśladować do nich gesty, jak również kołysać, tańczyć, skakać do rytmu. To jest właśnie ten moment w jego życiu, kiedy
w sposób bardzo intensywny pochłania nowe muzyczne umiejętności.

Z doświadczenia domowego, śpiew świetnie rozładowuje wyzwania dnia codziennego. Ubieranie ze śpiewaniem, śpiewana modlitwa podczas posiłku i od razu jakoś tak łatwiej ☺ Obserwuje jak muzyka uspokaja, wycisza dzieci, uwrażliwia,
czy też często towarzyszy w rozbudzaniu ich ciekawość. Oprócz rozwoju zmysłu słuchu, muzyka przede wszystkim
ma wpływ na rozwój mózgu.

Myśląc o muzyce, ważne jest też co oferujemy naszym dzieciom. My mamy swoje stałe pozycje muzyczne: m. in. Jazzowanki i Endorfinki,
to trzy płytowe albumy z utworami klasyki jazzu, czy też muzyki klasycznej. Idealne do rozrabiania, tańczenia i zasypiania, jak również randki małżeńskiej. Ta muzyka jest zdecydowanie dla małych i dużych.

Dziecko uczy się poprzez przykład, my rodzice jesteśmy pierwszymi i najważniejszymi ich nauczycielami – swoją postawą, w tym przypadku wyborem muzyki, modelujemy gust muzyczny dzieci. W ciągu dnia staramy się słuchać takiej samej muzyki bez względu na wiek domowników. Stąd też z naszych głośników często słychać płytę 1976: A Space Odyssey – Zbigniewa Wodeckiego i Mitch & Mitch  czy też Nierówni – Mietka Szcześniaka ze słowami ks. Jana Twardowskiego.

 

Zdjęcie People image created by Pressfoto – Freepik.com

 

Tło psd designed by Rawpixel.com – Freepik.com
Share This