fbpx
Zaznacz stronę

 Pamiętam moment, gdy zabrałam moją córeczkę na rowerek pierwszy raz  – miała niecałe dwa latka. Byłyśmy obie bardzo podekscytowane i cieszyłyśmy się z tego wspólnego czasu. Bawiłyśmy się fantastycznie, a potem nadszedł czas powrotu do domu. Pojawił się bunt. Najpierw delikatny – „chcę jeszcze zostać, nie chcę iść do domu!”.
„OK możemy zostać jeszcze 5 minut dłużej.”odpowiedziałam.
Po 5 minutach oznajmiłam już trochę bardziej kategorycznym tonem: „idziemy do domu Aniu – 5 minut upłynęło.”
„AALLEE JA NIEEEE CHCĘĘĘ” , „BOLĄ MNIE NOGI!” w płacz.

Bezradność – moje pierwsze uczucie. Irytacja i zmęczenie oraz myśli „dlaczego marudzi? Przecież tak świetnie się bawiłyśmy! „Anusiu umawiałyśmy się, trzeba już iść, bo jeszcze kolacyjka, kąpiel a potem czas do łóżka.” Nie dało się Aneczki namówić. Zaprezentowała klasyczny napad histerii, wraz z tupaniem, tarzaniem się oraz krzykiem manifestującym jej niezgodę na sytuację. Ja to wszystko obserwowałam z przerażeniem, smutkiem i właśnie tą bardzo trudną bezradnością.
„Aniu kochanie, widzę, że jest Ci bardzo smutno i czujesz się wściekła że musimy iść”. Próbowałam jakoś empatycznie mówić, ale nie pomagało nic 🙁 W końcu powoli wzięłam płaczącą Anie na ręce, przytuliłam i poszłyśmy jakoś razem, w smutku. Akurat wtedy byłam w ciąży z Karolem, więc możecie sobie wyobrazić jak się czułam  – w jednej ręce rowerek Ani, jakiś kask i inne akcesoria rowerowe, Ania na rękach, ech no widok na pewno był smutny a moja frustracja sięgnęła zenitu. Myślałam sobie: „jak to jest możliwe, że to jest tak cholernie trudne??” Mój analityczny umysł usiłował znaleźć jakieś rozwiązanie…

Teraz z perspektywy tych paru lat widzę, że można było postąpić w tej sytuacji inaczej, ale piszę to bez żalu, bo wiem, że na tamten moment zachowałam się na tyle na ile mi pozwalały moje kompetencje, empatia, samopoczucie i stan emocjonalny.

Ania była po prostu zmęczona i niechętna do współpracy, przypuszczalnie było to dla niej też bardzo ekscytujące przeżycie i jej zasoby cierpliwości się wyczerpały. Ja to rozumiem i daje moim dzieciom prawo do trudnych emocji – moją rolą jest zapewnienie im bezpiecznego środowiska i odpowiedniego wsparcia tak, by wiedziały, że mogą na mnie liczyć. To nie wyklucza wyzwań – wręcz przeciwnie, myślę, że gdy dziecko ma w domu poczucie bezpieczeństwa chętniej podejmuje działanie i nabiera odwagi.

Podczas szkolenia dla rodziców analizowaliśmy przeróżne sytuacje, w których dziecko nie ma ochoty współpracować i wymyślaliśmy sposoby – jak zachęcić, bez zmuszania,karania, nagradzania albo zastraszania.

Fantastycznym pomysłem, który działa zwłaszcza z małymi dziećmi jest posłużenie się wyobraźnią.

Gdy po paru miesiącach od sytuacji z rowerkiem Ania podczas powrotu z przedszkola zaczęła marudzić: „bolą mnie nogi” wzięłam głęboki oddech ( o oddychaniu chyba napiszę osobny artykuł bo głębokie oddychanie mi nieraz ratuje dzień) zastanowiłam się chwilę, włączyłam empatię i mówię: ”hmm słyszę, że bolą Cię nogi..” Ania spojrzała znudzonym wzrokiem wyczekując na dalszy ciąg… „Byłoby super, jakbyśmy miały zapasowe nogi! Ja wcisnęłabym guziczek na Twoim plecaczku i mogłybyśmy sobie wymienić nasze zmęczone nogi na nowe!” powiedziałam.

Ania uśmiechnęła się z wyraźną ulgą i zainteresowaniem. „To byłoby suuuuper!!!”

„OK to naciskam guzik- pik – działa?” „działa”!

Wiecie jaka to była ulga? Dla mnie i dla niej! Ilekroć udawało mi się zrozumieć moje dziecko i zaakceptować jego uczucia, łatwiej było nam znaleźć rozwiązanie – to które znalazłam było metodą
„podróży w fantazję”. I zdało to egzamin. Mam wiele przykładów, gdzie to jakoś pomogło w trudnej sytuacji.

A czasami po prostu trzeba się zgodzić na te trudne uczucia dziecka – smutek, wściekłość i frustracje. To trudne i bywa tak, że trzeba po prostu wziąć parę głębokich oddechów i przeczekać trudny czas. Naszą rolą nie jest chronienie dzieci od trudnych emocji, ale nauczenie ich, że je także można dobrze przeżyć i czegoś się o sobie dzięki nim dowiedzieć.

Tematem bardzo interesującym rodziców jest też zachęcanie do sprzątania. Pierwszym pytaniem jakie mi się nasuwa jest: a co to jest porządek? Z tego co zauważyłam, każdy definiuje sobie go inaczej. Dla jednych to pedantycznie ustawione przedmioty i puste podłogi, innym wystarczy ogólny ład, jeszcze inni świetnie się czują i odnajdują w sobie tylko zrozumiałymi stosikami…Także dobrze sobie odpowiedzieć na pytanie: co to znaczy dla mnie? W jakiej przestrzeni ja lubię funkcjonować? A czy pokój mojego dziecka to jego sprawa? Czy też ja powinnam sprzątać za dziecko? To ważne pytania.

Jeśli zależy nam, żeby np. klocki Lego zostały po zabawie posprzątane, można posiłkować się wyobraźnią- mój mąż wymyślił kiedyś świetną zabawę, w rybki. Zobaczył klocki lego walające się po podłodze w dużej ilości i zamiast zacząć rzucać mało skutecznymi hasłami typu: „to trzeba posprzątać”, „ale bałagan” i co tam jeszcze kto ma w zwyczaju mówić powiedział:

„O ! Widzę na podłodze małe rybki! Chyba chcą wrócić do domku na noc!”. Jaka była radość ze sprzątania! Ale trzeba było kreatywnie podejść do tematu:-)

Moje dzieci są jeszcze małe, ale przy większych można stosować przypominajki typu karteczki z rysunkami lub tekstami: „Gasimy po sobie światło” albo „odkładamy buty na swoje miejsce” .Swoją drogą taką karteczkę chyba muszę sobie też gdzieś przylepić, bo zapominam czasem. 😉

Fantastyczny jest też schemat, który usłyszałam kiedyś na warsztatach z Porozumienia bez przemocy: Gdy zdarzają się różne sytuacje, w naszej głowie i w głowach naszych dzieci powstają myśli oraz interpretacje.

Bardzo pomocna jest:

OBSERWACJA – co się dzieje ?

UCZUCIA – jakie uczucia mogą towarzyszyć temu co się dzieje?

POTRZEBY  – jaka potrzeba się za tym kryje?

PROŚBY – STRATEGIE  – jakie są pomysły na jej zaspokojenie ?

Macie jakieś przykłady, jak udało wam się zachęcić dzieci do współpracy ?

Piszcie w komentarzach!

Jeśli chodzi o prośby dobrze jest też zastanowić się, czy nasze prośby to faktycznie prośby, czy rozkazy – a to zazwyczaj weryfikuje odpowiedź dziecka. Czy może powiedzieć „nie”? Ważne jest, żeby miało tą możliwość i żeby móc wspólnie wypracować rozwiązanie, które dla obu stron jest OK.

Share This